A

„Bal“

„Bal“

Złocisty kwiecie, co jak słońce mnie oślepiasz,

To ty, na łące, taki piękny się kołyszesz,

Bujasz się jak w rytm muzyki, w przeszytym gorsecie,

W sukni, jak na balu, widać jakby w bukiecie.

Kwitniesz w lecie, mój śliczny kwiecie,

Rozwijasz się, twe pąki najliczniejsze na swiecie

Nadzieja mnie przepełnia, nie zamkną się prędko,

Twe złociste włosy, jak żonkil wypełniają wszystko

Stoisz w bukiecie, jakby samej zabrakło czystości,

A wżdy to bal, pełno kwiecistości,

Zachwyt twym złotym połyskiem,

Jak króla pod nowym nazwiskiem,

Wtapiasz się w kolory, pędzel na palecie,

Kolorowo, niejednakowo, okazów kwitnięcie,

Czerwony, niebieski, fiolet, ale ty, pięknie złocisty,

Jak słońce na niebie, wyróżniasz się blaskiem kwiecisty,

Kocham cię najbardziej, twoj blask jak nożyk,

Łodygi podcina, tnie, jak nogi ludzkie w myk,

Jakby piórkiem niesiony, zadowolony,

Ten czyn, nieświadomy, jednak szykowny.

Więdnięcie, nigdy wesołe,

Zawsze dla świata małe,

Chodźby złote włosy przyciągały mnie jak lasso,

Moja kochana Princesso,


#PoeAwards#Poemia